|
|
by drzew oszronialych colprzeciagnal sie z lubosciab ziewnal pare razy i poszedl do oboryb aby krzyknama na Witkab zeolczas wstawamab ale chlopak uniosl nieco senna glowe i szepnal:olc Zarazb Kubab zaraze c i przytulal sie do legowiska.olc Pospij se zdziebkob biedotob pospije c Przyokryl go kozuchem i pokusztykalb bo ze nogeolmial kiedys przestrzelona w kolanieb kulal srodze i ciagnal ja za sobasr umyl sie pod studniabolprzygladzil dlonia rzadkieb wyleniale wlosyb co mu sie byly pozwijaly w koltunyb i kleknal naolprogu stajni odmawiama pacierze.olGospodarz spali jeszczeb w oknach chalupy zapalaly sie krwawe brzaski zorzb a gestebolbiale mgly zwlekaly sie z wolna ze stawowb kolysaly ciezko i posuwaly w gore podartymiolszmatami.olKuba przesuwal w palcach koronke i modlil sie dlugo a biegal oczami po podworzub pooloknach chalupyb po sadzie omroczonym jeszcze na doleb po jablonkachb obwieszonych jablkamiolniby |